Agnieszka i Rafał
28 lip 2010
Udało mi się wreszcie wyrwać Agacie aparat z rąk. Tym razem nie miała wyboru, postawiłem się. Lekki stres. Patrząc na jej ostatnie prace, naprawdę musiałem się postarać aby nie zaniżyć (za bardzo) poziomu.
Do Częstochowy dojechałem wcześnie. Trochę pokrążyłem, z pomocą GPS złamałem kilka zakazów, chwilka pod prąd no i wreszcie na miejscu. Tymczasem Panna Młoda miała już prawie gotową fryzurę.
Prześlij komentarz